ATL SPEEDWAY2

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Łaguta GrigorijPewny, że wygram, to ja mogę być w motocrossie. Żużel to nie to samo, co motocross. Tam wyścig trwa 30 min., jeśli wiem, że jestem mocny i mam siły, to wiem, że wygram. W żużlu trwa minutę, a mnóstwo spraw zależy od innych.
Grigorij Łaguta

 

Protasiewicz-SEC2015Co można powiedzieć o formie drużyny, która w ciągu ostatnich siedmiu tygodni odjechała zaledwie dwa mecze? Posiłkować się można indywidualnymi startami, ale w tym przypadku również trudno mówić o wielkiej regularności, zarówno samych występów, jak i wyników. Nie da się ukryć, że takie okoliczności powodują niepewność, zwłaszcza, że sytuacja kadrowa daleka jest od komfortowej, a do Zielonej Góry przyjadą rywale, którzy wymykają się schematowi jeźdźców własnego toru. Jednak cel, jaki wyznaczyli sobie gospodarze na ten sezon, nie zmienia się, więc 19 lipca mam nadzieję zobaczyć dobre ściganie.

Nie pamiętam sytuacji, żeby w połowie lipca drużyna miała odjechane zaledwie siedem spotkań, a w szczycie sezonu zawodnicy, zamiast regularnie ścigać się na torze, musieli ograniczyć swoją aktywność do pojedynczych występów. Akurat w przypadku Falubazu to wszystko jest efektem połączenia warunków pogodowych, niespecjalnie dobrze ułożonego terminarza i... focha Ole Olsena, który przestawił Drużynowy Puchar Świata na czerwiec. Tak na marginesie, to Polacy wpadają w swego rodzaju pułapkę, bo z jednej strony chwalą się najwyższą frekwencją podczas meczów ligowych (czyli rozgrywanych w weekendy), ale z drugiej stają się ofiarami przekładania imprez organizowanych pod egidą FIM i UEM. Szwedzi, Duńczycy czy Anglicy takich powodów do "dumy" (w cudzysłowie lub bez - zależy jak spojrzymy na to zagadnienie) nie mają. My lubimy się czasem podśmiewywać z trawy w Danii, trybunek w Anglii czy tych "marnych" 3 tysiączków w Szwecji, ale gdyby u nas imprezy odbywały się w środku tygodnia, to ciekaw jestem, ilu kibiców przychodziłoby na stadiony? Coś mi się widzi, że statystyki mogłyby mocno pójść w dół. W przypadku Falubazu do wcześniejszej wyliczanki doszła jeszcze kwestia niedostępności stadionu w Rzeszowie w zaplanowanym w kalendarzu rozgrywek terminie (czyli 21 czerwca). Tutaj mamy kolejny przykład, że coś, co pięknie wygląda na zewnątrz, od środka trzyma się tak sobie. Nie chodzi mi konkretnie o rzeszowski klub, tylko o to, że chwalimy się pięknymi stadionami, na które... kluby nie mają żadnego wpływu. Akurat w tym przypadku na dwa tygodnie przed meczem okazało się, że obiekt nie będzie dostępny, bo właściciel, czyli miasto, ma inne plany. I jak się tak dobrze zastanowić, to podobna rzecz może zdarzyć się w każdym innym mieście, bo chyba nigdzie, pomimo wielomilionowych budżetów, klub żużlowy nie jest właścicielem obiektu.

Wracam do Falubazu. Sytuacja jest, że się tak wyrażę, niejednoznaczna, bo choć ostatni triumf odniesiony został dawno temu - 31 maja, to wciąż więcej jest jednak zwycięstw niż porażek. Podczas ostatniego występu na Motoarenie, dużo ważniejsza od samego rezultatu była zakończona sukcesem walka (taka przez duże "W”). Wydawało się, że przy 12-punktowej stracie i kontuzji Grzegorza Walaska będzie już tylko gorzej. A tymczasem, gdyby nie upadek Krystiana Pieszczka... Dawno nie widziałem takiej autentycznej radości z osiągniętego wyniku w szeregach zielonogórzan. Widać było, że zarówno sami zawodnicy, jak i sztab szkoleniowy, byli dumni ze swojej pracy. I trudno im się dziwić, bo rzeczywiście i jedni, i drudzy, stanęli na wysokości zadania. Pierwsi walczyli na torze, drudzy perfekcyjnie taktycznie rozegrali ten pojedynek, wykorzystując - uwaga - cztery zastępstwa zawodnika, cztery rezerwy taktyczne i dwie rezerwy zwykłe. Być może ktoś powie, że gospodarze, chyba nieco uspokojeni wysokim prowadzeniem i osłabieniem rywala, zrobili bardzo dużo, żeby gościom zadanie ułatwić, co w efekcie przypłacili utratą punktu bonusowego. Zgoda, ale potknięcia rywali trzeba umieć wykorzystywać.

Zachwyty nad występem w Toruniu trzeba odłożyć na półkę, bo przed Falubazem jest kolejne zadanie. Bardzo trudne zadanie. Zapas 6 punktów z Wrocławia dziś już o niczym nie świadczy, jako że sytuacja mocno zmieniła się przez dwa ostatnie miesiące. Zielonogórzanie zdziesiątkowani przez kontuzje dopiero pod koniec tygodnia dowiedzą się, którzy zawodnicy będą zdolni do jazdy. Nie da się ukryć, że dużą rolę może znów odegrać pogoda, bo ewentualny cięższy tor na pewno nie będzie sprzymierzeńcem ani Grzegorza Walaska, ani Saszy Łoktajewa (prognozy na najbliższy weekend zmieniają się właściwie codziennie, ale nie wykluczają opadów) . Z drugiej strony coraz lepiej jadą żużlowcy Sparty, choć tu z kolei pojawiły się informacje o urazie Václava Milíka. Myślę, że nikomu specjalnie udowadniać nie trzeba, że każdy z tych zawodników umie i lubi powalczyć. I nie piszę tego po to, żeby przypodobać się wrocławskim kibicom po poprzednim felietonie, w którym skrytykowałem sposób przygotowywania toru na Stadionie Olimpijskim. W tamtej sprawie zdania nie zmieniam, co w żaden sposób nie przeszkadza mi w docenieniu sportowej klasy najbliższych rywali Falubazu. Ewentualne zwycięstwo Sparty praktycznie daje drużynie ze stolicy Dolnego Śląska awans do play-offów i jest to chyba wystarczający powód do podjęcia walki nawet o trzy punkty. Z kolei dla gospodarzy każde spotkanie jest pojedynkiem o wszystko. Oprócz walorów czysto sportowych ważna będzie także mobilizacja i odpowiednie wsparcie w parkingu, czyli dokładnie to, co cały team zademonstrował w Toruniu. Na co liczę? Przede wszystkim na dobry mecz.

Na ewentualne potknięcie żółto-biało-zielonych czekają sąsiedzi z północy oraz tarnowskie Jaskółki. Gorzowianie muszą udowodnić, chyba przede wszystkim samym sobie, że ich passa nie ogranicza się wyłącznie do własnego owalu i bicia rywali z dołu tabeli. Zwycięstwo w Toruniu dałoby Stali co najmniej dwa duże punkty oraz dużo większą pewność siebie przed zbliżającymi się rewanżowymi lubuskimi derbami. W ciekawej sytuacji są żużlowcy Unii Tarnów, bo chociaż obecnie znajdują się dopiero na 6. pozycji, to mając przed sobą aż cztery mecze na własnym obiekcie (w tym pojedynek z Falubazem) i wyjazd do Zielonej Góry, mogą zapewnić sobie awans do play-offów własnymi siłami, bez oglądania się na potknięcia bezpośrednich rywali. Niewykluczone, że karty będą rozdawać ci, którzy na chwilę obecną walczą o uniknięcie spadku, bo widmo degradacji może okazać się bardzo skuteczną motywacją do podjęcia walki z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami.

W sytuacji, w jakiej znalazł się Falubaz, zawodnicy z Myszką Miki mają prawo liczyć na wsparcie swoich kibiców. Czy tak rzeczywiście będzie? W pierwotnym terminie bilety rozchodziły się - że tak to określę - leniwie i fakt przełożenia spotkania chyba nie zmartwił specjalnie sterników klubu. Obecnie jednak szału też nie ma. Jesteśmy co prawda w okresie wakacyjnym, który zgodnie z założeniami miał być wolny, ale obawiam się, że to mniejsze zainteresowanie spowodowane jest po części tym, że ci bardziej atrakcyjni rywale po prostu już na Wrocławską zawitali. Jak będzie, zobaczymy. Myślę, że więcej na ten temat będzie można napisać za kilkanaście dni, oczywiście przy założeniu, że pogoda znów nie zmieni kalendarza rozgrywek.

Na koniec chciałbym wrócić jeszcze do sobotniego turnieju IME w Landshut, zakończonego kontrowersyjną (lub skandaliczną, jak wolą inni) decyzją sędziego Marka Wojaczka. Tak na marginesie całego tego "skandalu”, dowiedzieliśmy się, że znowu winnymi dotychczasowej słabszej dyspozycji Tomasza Golloba były tłumiki. Tym razem polskie. Te same, które przez ostatnie pół roku były tak hołubione i promowane na każdym kroku. W niedzielę w Tarnowie przekonamy się, czy King ponownie zapewni doskonałe wyniki, tym razem na torze, który dla byłego mistrza świata nie powinien mieć żadnych tajemnic. Póki co wnioski zostały wyciągnięte na podstawie jednej próby, zorganizowanej na owalu, który ciężko uznać za szczególnie reprezentatywny. Jeśli jednak tym razem nie będzie satysfakcjonujących rezultatów, to kto będzie winny? Pozostanie już chyba tylko Marek Wojaczek...

 

Korzystanie z linków socialshare lub dodanie komentarza na stronie jednoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych podanych podczas kontaktu email zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Podanie danych jest dobrowolne. Administratorem podanych przez Pana/Panią danych osobowych jest właściciel strony Jakub Horbaczewski . Pana/Pani dane będą przetwarzane w celach związanych z udzieleniem odpowiedzi, przedstawieniem oferty usług oraz w celach statystycznych zgodnie z polityką prywatności. Przysługuje Panu/Pani prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Komentarze  

jaca
+2 #5 jaca 2015-07-18 08:08
głupia decyzja Dowhana, w Toruniu super pojechali, a teraz jak wroci Sasza i Dudek to co? Wardowi na 100% obiecal gwarancje startow. Dupa bedzie a nie wynik
Cytować | Zgłoś administratorowi
Widziane z Zielonej
+3 #4 Widziane z Zielonej 2015-07-18 01:00
Przykro to pisać, ale to nie kasa zrobiła swoje. To czyjś strach przed przedwczesnym zakończeniem sezonu, przed pustymi trybunami oraz innymi możliwymi jeszcze scenariuszami po ewentualnej przegranej ze Spartą. To już gra va banque, bo gwarancji na sukces nie ma żadnej. Ale nawet jeśli to posunięcie powiedzie się, to pozostawi po sobie jakieś ruiny. Mam wrażenie, że ktoś w ten sposób pokazał, że nie wierzy w tą drużynę, a szkoda, bo chyba po raz pierwszy w tym roku widać było autentyczną mobilizację. Jednocześnie pojawi się kosmiczna presja na zespół, bo każde potknięcie będzie bezlitośnie wyśmiane. Wg doniesień Darcy oczekiwał gwarancji startów nie mając zamiaru wiązać się na dłużej z klubem. Ma oczywiście do tego prawo, co nie oznacza, że ewentualny pracodawca musi takie warunki zaakceptować. Powstaje pytanie: czy pozostali żużlowcy (pamiętajmy, że wszyscy mają kontrakty ważne jeszcze przez rok) zaakceptują nowego "kolegę", jeśli przynajmniej dwóch z nich będzie grzało ławę, a K. Pieszczek znów jest właściwie skazany na obowiązkowe trzy wyścigi?

Decyzja, jak można było spodziewać się, podzieliła kibiców. Jeśli mówienie o Falubazie samo w sobie miało być celem, to faktycznie na tym polu mamy sukces. Każdy ma tu oczywiście prawo do własnej oceny, niemniej jednak klub musi liczyć się z tym, że część fanów, z różnych powodów (niekoniecznie chodzi tu o barwy klubowe), nie zaakceptuje takiego wyboru. Ja osobiście żałuję, że nie mogę zobaczyć w akcji tej samej ekipy, która tak dzielnie walczyła w Toruniu.

Jakieś sensowne wnioski dotyczące wyników, szans na przyszłość oraz frekwencji będzie można wyciągnąć za 9 dni, jako że w tym czasie Falubaz pojedzie trzy mecze, jeśli oczywiście pogoda nie pokrzyżuje szyków.
Cytować | Zgłoś administratorowi
lotto
+4 #3 lotto 2015-07-17 16:30
Teraz już wszystko nieważne. Kasa zrobiła swoje, Rudy wystartuje z "9" na plecach i Myszką Miki na piersi. Acha i ...z szalikiem Falubazu przywiązanym do nogi. Oczywiście fair play wobec Chrisa. Chris ma za to miejsce w składzie (czy będzie w formie czy nie będzie), a władze Apatora pamiątkowy list intencyjny do oprawienia w ramkę( w przyszłości świetny eksponat muzealny na wystawie "Żużel kiedyś i dziś". Hmm, a prezes D. - jak to prezes - piękną różową koszulę.
p.s. Darcy oczywiscie przeprasza, nie miejcie mu za złe. Był młody. Gdy go "rozkręcali" w Toruniu też był młody i też już nie pamięta kto pomagał kto przeszkadzał...
Cytować | Zgłoś administratorowi
Guest
+1 #2 Guest 2015-07-17 00:16
a to Walasek pojedzie? przecież tak się niby uszkodził
Cytować | Zgłoś administratorowi
pancer
+3 #1 pancer 2015-07-16 11:03
a w nd. bedzie This is Sparta! ;p
Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Łaguta GrigorijPewny, że wygram, to ja mogę być w motocrossie. Żużel to nie to samo, co motocross. Tam wyścig trwa 30 min., jeśli wiem, że jestem mocny i mam siły, to wiem, że wygram. W żużlu trwa minutę, a mnóstwo spraw zależy od innych.
Grigorij Łaguta

 

 PGE Ekstraliga 2018
1. Fogo Unia Leszno  14 29 +168
2. Cash Broker Stal Gorzów  14 21 +43
3. forBET Włókniarz  14 19 +2
4. Betard Sparta Wrocław  14 19 +54
5. Get Well Toruń  14 18 -19
6. MrGARDEN GKM Grudziądz  14 12 -86
7. Falubaz Zielona Góra  14 10 -64
8. Grupa Azoty Unia Tarnów  14 10 -98
 Nice PLŻ 2018
1. Speed Car Motor Lublin  14 26 +187
2. ROW Rybnik  14 23 +181
3. Car Gwarant Start Gniezno  14 23 +66
4. Lokomotiv Dyneburg  14 21 -4
5. Orzeł Łódź  14 18 +47
6. Zdunek Wybrzeże Gdańsk  14 15 +40
7. Euro Finannce Polonia Piła  14 7 -149
8. Arge Speedway Wanda
 14 5 -368
2. Polska Liga Żużlowa
1. Stal Rzeszów  12 29 +181
2. MDM Komputery TŻ Ostrovia  12 24 +137
3. Stainer Unia Kolejarz Rawicz  12 16 +31
4. OK Kolejarz Opole  12 15 -29
5. Iveston PSŻ Poznań  12 11 -37
6. Polonia Bydgoszcz  12 8 -136
7. KSM Krosno  12 2 -147
 Klasyfikacja końcowa Grand Prix 2018
1. flaga UK Tai Woffinden
139
2. flaga Polski Bartosz Zmarzlik
129
3. flaga Szwecji Fredrik Lindgren
109
4. flaga Polski Maciej Janowski
104
5. flaga USA Greg Hancock 102
6. flaga Rosji Artiom Łaguta 97
7. flaga Australii Jason Doyle 93
8. flaga Rosji Emil Sajfutdinow 89
9. flaga Polski Patryk Dudek 84
10. flaga Słowenii Matej Žagar 79
11. flaga Danii Nicki Pedersen 74
12. flaga Australii Chris Holder 65
13. SVK Martin Vaculík 52
14. flaga Polski Przemysław Pawlicki 36
15. flaga Danii Niels Kristian Iversen 36
16. flaga UK Craig Cook 30

PARTNERZY

kibic-zuzla logozuzlowefotki-logo
WszystkoCzarne blog

Pomóż kontuzjowanym

KamilCieślar
DW43