ATL SPEEDWAY2

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Mrozek KrzysztofAndrzej (Lebiediew) to jest niesamowity dżentelmen, u niego liczy się dane słowo, co jest wielką rzadkością.

Krzysztof Mrozek dla Eleven

Rosja teamO sytuacji żużla w Rosji przeciętny kibic dowiaduje się urywkami i są to zazwyczaj urywki wzajemnie sprzeczne. To mówi się, że Grand Prix w Togliatti jest kwestią czasu, to znowuż – że w najbliższych latach nie ma co o tym marzyć. Liga rosyjska na zmianę umiera (w opinii ekspertów) i zbliża się ku ponownemu rozkwitowi. Artiom Łaguta nie jeździ w reprezentacji, bo reprezentacja oferuje za małe wynagrodzenie, ale znowuż w Mistrzostwach Europy Par jedzie, tylko nie tyle razy, ile by chciał, jak gdyby to jednak reprezentacja miała problem z Łagutą, a nie Łaguta z reprezentacją...

Podstawowym problemem w badaniu rosyjskiego żużla jest bariera językowa. O ile z żużlowcami w większości dogadamy się po polsku, to już oficjele ani polskim, ani angielskim nie władają w takim stopniu, by wyjaśnić meandry dyscypliny w swoim kraju. Tłumaczenie rosyjskojęzycznych materiałów i opatrywanie ich niezbędnym komentarzem jest z kolei żmudne i do niczego nie prowadzi, chyba że komentarz dotyczący kontekstu przekroczyłby objętością tekst tłumaczony. Zdecydowałam się na oddanie głosu dwóm przedstawicielom rosyjskiego żużla, którzy postarają się wyjaśnić, jak wygląda sytuacja „czarnego sportu” w Rosji i dlaczego rosyjscy żużlowcy znani są bardziej w Polsce niż w ojczyźnie.

Chronologicznie i logicznie pierwszą wypowiedzią musi być słowo od Andrieja Sawina, wieloletniego (od 2002 roku z zaledwie dwuletnią przerwą w latach 2011-2012) menedżera reprezentacji Rosji na żużlu. Sawin żużlowcem nigdy nie był, ale jeszcze w epoce Związku Radzieckiego zainteresował się speedwayem w rodzinnym Leningradzie (dzisiaj Sankt Petersburgu) i po odejściu ze służby w milicji stał się działaczem dążącym do odbudowy miejscowego klubu - Newy.

Rozmowa została przeprowadzona przy okazji The World Games we Wrocławiu i pierwotnie ukazywała się w odcinkach w „Tygodniku Żużlowym”. W tym tekście przeczytacie jej fragment dotyczący bezpośrednio sytuacji rosyjskiego żużla - bez żadnych skrótów i uproszczeń:

Pańska kariera w sporcie żużlowym zaczęła się od odbudowy klubu z Leningradu/Sankt Petersburga w latach dziewięćdziesiątych. Jak wyglądał jego powrót na żużlową mapę?

– Na początku było ciężko: po poprzednich drużynach zostało trochę sprzętu, pomieszczeń, nie było składu, nie było sponsorów. Przez jedenaście lat, od 1991 do 2002 roku, zawiadywałem zespołem Newy Sankt Petersburg. W latach 1992-1993 występowaliśmy w Pucharze Bałtyckim razem z drużynami z Polski, Łotwy, Estonii, Finlandii, Ukrainy i Białorusi. Powód był prosty: z Petersburga do najbliższego rosyjskiego toru, Togliatti, jest prawie dwa tysiące kilometrów. Tak więc nasza drużyna nie jeździła w rosyjskich zmaganiach. Od 1994 roku Newa Sankt Petersburg uczestniczyła w rozgrywkach ligi fińskiej. W Finlandii była wtedy bardzo silna liga, jeździli tam również szwedzcy mistrzowie, nawet ice racer Erik Stenlund. W Drużynowych Mistrzostwach Finlandii nasi zawodnicy rywalizowali z takimi tuzami jak Jimmy Nilsen czy Hans Nielsen, dzięki czemu i nabierali doświadczenia, i rosło zainteresowanie żużlem w Petersburgu. W drugiej dekadzie lat 90. Newa Sankt Petersburg stała się najbardziej stabilnym zespołem w lidze – trzykrotnie zdobyliśmy brązowy medal DMF, dwukrotnie srebrny, a w 2000 roku wygraliśmy ligę. Przez nasz klub przewinęło się wielu wybitnych żużlowców, nie tylko Rosjan: Siergiej Kuzin, Siergiej Darkin, Nikołaj Kokin. Zresztą, wtedy byliśmy w dobrej komitywie z klubem z Daugavpils [w latach 1994-2002 Lokomotiv Daugavpils był częścią klubu Newa Sankt Petersburg – dop. JKR], sport na obszarze poradzieckim raczej łączył niż dzielił.

Jakie były pańskie losy po odejściu z Newy w 2002 roku?

– Jeszcze w latach 90. jako działacz Newy co roku jeździłem do Moskwy na zebrania Rosyjskiej Federacji Motocyklowej, ponieważ nasi zawodnicy brali też udział w zmaganiach indywidualnych i musiałem dbać o ich interesy. W pewnym momencie doszło do konfliktu. Brakowało neutralnej osoby, która zajęłaby się kadrą. Każdy działacz był związany z jakimś klubem z ligi rosyjskiej. Mój klub w lidze rosyjskiej nie jeździł, więc zostałem mianowany przewodniczącym Komisji Torowej przy Federacji i jednocześnie menedżerem rosyjskiej kadry narodowej na żużlu. Zajmuję to stanowisko od 2002 roku po dzisiejszy dzień, z jedną krótką przerwą w latach 2011-2012. Jestem też czynnym arbitrem, od 2003 do 2008 lub 2009 roku, nie pamiętam dokładnie, miałem licencję sędziego międzynarodowego. Oprócz tego, że po dziś dzień sędziuję na zawodach w Rosji, prowadzę szkolenia dla arbitrów żużlowych.

Niedawno został pan także rosyjskim przedstawicielem Komisji Torowej w FIM Europe, gdzie zastąpił pan Nikołaja Krasnikowa. Skąd ta zmiana?

– Przyczyna była bardzo prosta: Nikołaj jest ice racerem, ta dyscyplina jest mu najbliższa, a FIM Europe ma pod opieką praktycznie tylko jedne zawody na lodzie. Z kolei w klasycznym żużlu jest to około 30 imprez rocznie i niemal w każdej biorą udział rosyjscy zawodnicy. Kiedy Krasnikow zajmował się tymi sprawami, czasem miałem wrażenie, że bawimy się w głuchy telefon: ja mu tłumaczę, co ma dla nas załatwić i jakie kwestie omówić, on rzecz jasna coś miesza, bo przecież nie zna wszystkich niuansów klasycznej odmiany żużla... Zresztą, Nikołaj woli jednak się koncentrować na swojej karierze, nie czuł się najlepiej w roli osoby funkcyjnej, toteż poprosiliśmy komisję FIM Europe o możliwość takiej zamiany. FIM zatwierdziło moją kandydaturę, za co jestem niezwykle wdzięczny.

Czy mógłby pan opowiedzieć krótko o tym, jak wygląda obecnie sytuacja sportu żużlowego w Rosji?

– Cóż, na sporcie żużlowym w Rosji odbija się oczywiście kryzys gospodarczy, zarówno światowy, jak i kwestia sankcji wobec całego kraju. W ostatnich latach zauważyłem nawet spadek liczby widzów na rosyjskich stadionach. To naturalna sytuacja: kiedy jest problem z pieniędzmi na codzienne życie, nikt nie myśli o rozrywkach. A pójście na żużel z rodziną to przecież spory wydatek: trzeba kupić te dwa-trzy bilety, picie, szaszłyk. Tym niemniej żużel się rozwija, oprócz czterech klubów ligowych mamy od tego roku tak zwaną pierwszą ligę, czyli siedem małych klubów, w tym zespoły z Omska, Nowosybirska i Sankt Petersburga. Są to ośrodki, w których niegdyś był sport żużlowy albo przynajmniej ice racing. W tym momencie nie mają własnych stadionów, ale wszelkimi możliwymi środkami rozwijają żużel, wystawiają po trzech zawodnikach w drużynowych zawodach.

Na tym torze trenują i startują Sybiracy z 1,5-milionowego Nowosybirska. Częściej na lodzie, bo w miejscu, gdzie zima trwa 7 miesięcy, większą popularnością cieszy się lodowa odmiana speedwaya, ale i klasyczny żużel na Syberii nie umarł. Jeśli nie macie czasu obejrzeć 3,5-minutowej relacji z Memoriału Paznikowa 2012, ustawcie na 2:25 - bieg finałowy i walkę Karaczincewa z Biesczastnowem. Nawet w warunkach żużlowego "trzeciego świata", żużel może być piękny. Problem w tym, że bez pieniędzy nie da się go rozwijać...

– A jak w sporcie żużlowym wyglądają relacje polsko-rosyjskie z pańskiego punktu widzenia?

– Polityka polityką, a sport, na szczęście, swoją drogą. Nigdy nie mieliśmy problemów ani z polskimi zawodnikami, ani z polskimi kibicami. Żyjemy w wielkiej przyjaźni, oczywiście nie na torze, tam zawsze trwa walka na śmierć i życie, ale już w parku maszyn każdy każdemu pomoże jak może. Jestem niezmiernie wdzięczny trenerowi reprezentacji Polski, Markowi Cieślakowi, za jego wsparcie i dla mnie, i dla rosyjskiego żużla ogółem. Zresztą, większość dobrych rosyjskich zawodników jeździ w polskich ligach, od Ekstraligi po drugą ligę, więc jak by na to nie patrzeć jesteśmy jedną wielką żużlową rodziną.

– Jakie są perspektywy rosyjskiego żużla? Co można zrobić, żeby wypromować tę dyscyplinę w Rosji, żeby zainteresować nią zarówno media, jak i oficjalne organy, takie jak Ministerstwo Sportu?

– Nie jestem Nostradamusem, żeby przepowiadać przyszłość. Co się tyczy Ministerstwa - jak każda państwowa instytucja jest to wielka machina o małej zwrotności, którą interesują w pierwszej kolejności dyscypliny olimpijskie, medale, możliwość pokazania się całemu światu. W Rosji żużel nie jest tak popularny jak w Polsce, ale mamy nasze żużlowe ośrodki. W Bałakowie czy w Saławacie każdy, od trzyletniego dziecka po osiemdziesięcioletnią babuszkę z targu, wie, co to jest żużel, zna nazwiska zawodników, zapytany, pokaże drogę na stadion i poda ceny biletów. Straciły ten sport wielkie metropolie, takie jak Petersburg czy Nowosybirsk. Głównym problemem są stadiony – lokalne władze nie utrzymują ich, zabudowują, poświęcają pod rozbudowę infrastruktury. Żużel jest niestety drogą dyscypliną i tam, gdzie nie ma technicznego zaplecza, trudno go odradzać.

– Co z takimi miastami jak na przykład Oktiabrskij, gdzie żużel jeszcze kilka lat temu prężnie się rozwijał?

– Oktiabrskij to osobny przypadek. Znamy się dobrze z panem Szmielowem, merem tego niewielkiego, zaledwie stutysięcznego miasta. On nie ma łatwego zadania. Jeżeli ma wybrać, czy przeznaczyć pieniądze dla emerytów, czy wybudować nowe przedszkole, czy włożyć środki w sport żużlowy, naturalnie od razu odrzuci tę trzecią opcję. W małych miastach często jest tak, że nie wystarczy pieniędzy na wszystko naraz, trzeba wybierać. Nie ma się o co obrażać. Zresztą Szmielow jest wielkim fanem żużla i robi wszystko, żeby przywrócić ten sport w Oktiabrskim – w tym roku na przykład zespół funkcjonuje, zgłosił się wprawdzie dość późno do rozgrywek ligowych, ale w lidze normalnie jeździ.

– Jak Ministerstwo Sportu i Rosyjska Federacja Motocyklowa zareagowały na sukces rosyjskiego zespołu w DPŚ?

– Z opóźnieniem. Dopiero trzy dni po finale otrzymaliśmy oficjalne gratulacje w związku z zajęciem miejsca na podium. Przy czym z Federacji zadzwoniła szefowa działu zagranicznego, a władze najwyraźniej do teraz zastanawiają się, co nam właściwie powiedzieć.

Jak widać, wspierany lokalnie w niewielkich ośrodkach sport żużlowy cierpi na brak zainteresowania ze strony władz centralnych. W rosyjskim Ministerstwie Sportu nikt o tej dyscyplinie nie słyszał. Można mówić o braku państwowego finansowania, zarówno zawodników, jak i klubów. Ze słów menedżera reprezentacji wynika, że są w żużlu chęci, by coś zmienić, są zawodnicy, są tradycje, brakuje natomiast wsparcia ze strony organów centralnych.

Spojrzenie Sawina to jednak jedna strona medalu i nie wszyscy w Rosji się z nim zgadzają. W kolejnym odcinku tego minicyklu znajdziecie rozmowę z „oponentem ideowym” Sawina, byłym żużlowcem, któremu problemy rosyjskiego speedwaya są nadal bliskie. Już możecie się zastanawiać, kogo babskie oko tym razem wzięło w krzyżowy ogień pytań.


Joanna Krystyna Radosz

Korzystanie z linków socialshare lub dodanie komentarza na stronie jednoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych podanych podczas kontaktu email zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Podanie danych jest dobrowolne. Administratorem podanych przez Pana/Panią danych osobowych jest właściciel strony Jakub Horbaczewski . Pana/Pani dane będą przetwarzane w celach związanych z udzieleniem odpowiedzi, przedstawieniem oferty usług oraz w celach statystycznych zgodnie z polityką prywatności. Przysługuje Panu/Pani prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Komentarze  

Joanna Krystyna
0 #6 Joanna Krystyna 2017-10-30 09:01
Cytuję Kriss:
Cytuję Joanna Krystyna:
Cytuję Kriss:
Dopóki nie będzie tam ligi z prawdziwego zdarzenia, to nie będzie rozwoju. Gdyby wziąć tych 6 klubów rosyjskich, 2 z Ukrainy i 2 z Łotwy to już byłaby rywalizacja. Ale obecnie to nie ma raczej szans, żeby Ukraińcy z Rosjanami się dogadali w czymkolwiek

To nawet nie w tym tkwi problem. W żużlu Rosjanie z Ukraińcami się dogadają.
Problemem, realnym problemem, są odległości. Gdzie Równe, gdzie Władywostok. A bez Władywostoka się nie da, dziś to jeden z najpoważniejszych ośrodków żużlowych w całej Rosji.

Ale Władywostok już teraz jeździ w ich 4 czy 5 zespołowej lidze i jakoś dają radę. Mogliby im zrobić nieco preferencyjny terminarz, żeby ograniczyć koszty.

Zobacz tylko, jakie są przy obecnej lidze najbardziej wysunięte na zachód zespoły. Ewentualne drużyny ukraińskie czy łotewskie byłyby jeszcze o co najmniej dwa tysiące kilometrów dalej.
Cytować | Zgłoś administratorowi
Kriss
0 #5 Kriss 2017-10-30 00:13
Cytuję Joanna Krystyna:
Cytuję Kriss:
Dopóki nie będzie tam ligi z prawdziwego zdarzenia, to nie będzie rozwoju. Gdyby wziąć tych 6 klubów rosyjskich, 2 z Ukrainy i 2 z Łotwy to już byłaby rywalizacja. Ale obecnie to nie ma raczej szans, żeby Ukraińcy z Rosjanami się dogadali w czymkolwiek

To nawet nie w tym tkwi problem. W żużlu Rosjanie z Ukraińcami się dogadają.
Problemem, realnym problemem, są odległości. Gdzie Równe, gdzie Władywostok. A bez Władywostoka się nie da, dziś to jeden z najpoważniejszych ośrodków żużlowych w całej Rosji.

Ale Władywostok już teraz jeździ w ich 4 czy 5 zespołowej lidze i jakoś dają radę. Mogliby im zrobić nieco preferencyjny terminarz, żeby ograniczyć koszty.
Cytować | Zgłoś administratorowi
Joanna Krystyna
0 #4 Joanna Krystyna 2017-10-29 22:19
Cytuję Kriss:
Dopóki nie będzie tam ligi z prawdziwego zdarzenia, to nie będzie rozwoju. Gdyby wziąć tych 6 klubów rosyjskich, 2 z Ukrainy i 2 z Łotwy to już byłaby rywalizacja. Ale obecnie to nie ma raczej szans, żeby Ukraińcy z Rosjanami się dogadali w czymkolwiek

To nawet nie w tym tkwi problem. W żużlu Rosjanie z Ukraińcami się dogadają.
Problemem, realnym problemem, są odległości. Gdzie Równe, gdzie Władywostok. A bez Władywostoka się nie da, dziś to jeden z najpoważniejszych ośrodków żużlowych w całej Rosji.
Z tej samej przyczyny na przełomie tysiącleci Newa Sankt Petersburg jeździła w lidze fińskiej. Do innych rosyjskich klubów było za daleko geograficznie. Fuzja z Daugavpils była raczej skutkiem niż przyczyną.
Cytować | Zgłoś administratorowi
Joanna Krystyna
0 #3 Joanna Krystyna 2017-10-29 22:18
Cytuję Rafał_P:
Sawin od lat powtarza to samo.
Nie można, nie da się. Moskwa się nie interesuje. Ja tego nie kupuję.

Czyżby RoPo miał się wypowiedzieć? ;) On zawsze trochę na bakier z nimi był.

Nie Roman, ale w pewnym sensie szukasz w dobrych rejonach ;)
Sawinowi trzeba oddać, że rosyjski żużel w dużym stopniu trzyma się na nim, nie wyobrażam sobie, jakby funkcjonowała reprezentacja bez Sawina, z ligą też mogłoby być krucho.
Cytować | Zgłoś administratorowi
Kriss
+1 #2 Kriss 2017-10-29 21:39
Dopóki nie będzie tam ligi z prawdziwego zdarzenia, to nie będzie rozwoju. Gdyby wziąć tych 6 klubów rosyjskich, 2 z Ukrainy i 2 z Łotwy to już byłaby rywalizacja. Ale obecnie to nie ma raczej szans, żeby Ukraińcy z Rosjanami się dogadali w czymkolwiek
Cytować | Zgłoś administratorowi
Rafał_P
+1 #1 Rafał_P 2017-10-29 17:35
Sawin od lat powtarza to samo.
Nie można, nie da się. Moskwa się nie interesuje. Ja tego nie kupuję.

Czyżby RoPo miał się wypowiedzieć? ;) On zawsze trochę na bakier z nimi był.
Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Mrozek KrzysztofAndrzej (Lebiediew) to jest niesamowity dżentelmen, u niego liczy się dane słowo, co jest wielką rzadkością.

Krzysztof Mrozek dla Eleven

MundialTyper 2018

300x250pokredzie

 PGE Ekstraliga 2018
1. Fogo Unia Leszno  9 17 +128
2. Betard Sparta Wrocław  9 12 +46
3. Cash Broker Stal Gorzów  9 12 +29
4. forBET Włókniarz Częstochowa  9 11 +2
5. Grupa Azoty Unia Tarnów  9 8 -48
6. Falubaz Zielona Góra  9 7 -14
7. Get Well Toruń  9 7 -57
8. MrGARDEN GKM Grudziądz  9 6 -86
 Nice PLŻ 2018
1. Speed Car Motor Lublin  9 19 +167
2. Car Gwarant Start Gniezno  9 12 +41
3. Lokomotiv Dyneburg  7 11 +17
4. ROW Rybnik  8 11 +120
5. Zdunek Wybrzeże Gdańsk  9 6 +20
6. Euro Finannce Polonia Piła  7 4 -86
7. Orzeł Łódź  7 3 -33
8. Arge Speedway Wanda Kraków  8 2 -246
2. Polska Liga Żużlowa
1. Stal Rzeszów  8 17 +106
2. MDM Komputery TŻ Ostrovia  8 15 +108
3. Stainer Unia Kolejarz Rawicz  8 10 +56
4. OK Kolejarz Opole  8 8 -7
5. Iveston PSŻ Poznań  7 5 -46
6. Polonia Bydgoszcz  7 5 -107
7. KSM Krosno  8 0 -110
 Klasyfikacja Grand Prix 2018 (po 2/10)
1. flaga Szwecji Fredrik Lindgren
32
2. flaga UK Tai Woffinden
31
3. flaga Polski Patryk Dudek
24
4. flaga Polski Maciej Janowski
24
5. flaga Rosji Emil Sajfutdinow
23
6. flaga Rosji Artiom Łaguta
21
7. flaga Słowenii Matej Žagar 16
8. flaga Australii Chris Holder 15
9. flaga USA Greg Hancock 15
10. flaga Australii Jason Doyle 14
11. flaga Polski Bartosz Zmarzlik
13
12. flaga Danii Nicki Pedersen 11
13. flaga Danii Niels Kristian Iversen  9
14. flaga Polski Przemysław Pawlicki  8
15. flaga Polski Krzysztof Kasprzak  7
16. flaga UK Craig Cook  4

PARTNERZY

kibic-zuzla logozuzlowefotki-logo
WszystkoCzarne blog

Pomóż kontuzjowanym

KamilCieślar
DW43