KALENDARIUM

POWIEDZIELI

KołodziejJanuszNie ma się co tłumaczyć. Dziś nie błyszczałem. Trochę mam problem na takich mniejszych torach.

Janusz Kołodziej po GP Polski (dzień później w lidze zdobył płatny komplet w Częstochowie)

Ocena użytkowników: 5 / 5

Star ActiveStar ActiveStar ActiveStar ActiveStar Active
 

falubaz gniazdo"Sebastian Niedźwiedź prosto ze stadionu został przetransportowany do zielonogórskiego szpitala, gdzie przeszedł szczegółowe badania. Na szczęście nie wykazały one złamań. Najbardziej ucierpiała łydka Sebastiana, która jest mocno stłuczona. Sebastian doznał także lekkiego wstrząśnienia mózgu. Z kontuzją mecz zakończył także junior ROW-u Rybnik Lars Skupień. Według pierwszych informacje jest to uraz przedramienia" - tak o skutkach fatalnie wyglądającego karambolu w pierwszym meczu barażowym Falubaz - ROW poinformował dzień po spotkaniu portal falubaz.com (zdj.). Dyskusja o całej sytuacji dopiero się jednak rozpoczyna.


Jej osią nie jest sam upadek (jakkolwiek to bezdusznie nie zabrzmi, bywały już równie groźne), ale ciąg zdarzeń, który doprowadził do tego, że krótko potem poszkodowany junior Falubazu wyjechał programowo do swojego kolejnego wyścigu, którego zresztą nie ukończył z powodu... No właśnie, tutaj już zaczynają się "schody".

Sam Sebastian Niedźwiedź kilka godzin po meczu, zapewne jeszcze pod wpływem emocji, w dosadny sposób skomentował całą sytuację, zalecając "niektórym" zimną wodę, ochłonięcie i zastanowienie się nad zawodem. Dodał też, że według niego:
- Lekarz nie jest niczemu winny... Mój stan pogorszył się podczas drugiego wyścigu. Po porostu doszło obciązenie i stan sie pogorszył. Nie mam do nikogo żalu decyzja była moja niestety mój stan pogorszył się w wyścigu 4. [pisownia oryginalna].

Nie ma powodu, by nie wierzyć zawodnikowi, który pisze, że jego stan pogorszył się podczas drugiego biegu (w domyśle: wcześniej czuł się dobrze, a przynajmniej na tyle dobrze, by kontynuować zawody), natomiast ze zdaniem "decyzja była moja", trudno się bezrefleksyjnie zgodzić. Na szczęście w sporcie żużlowym to nie zawodnicy decydują, czy są zdolni do jazdy, czy nie. Przynajmniej z punktu widzenia medycyny. Może natomiast zajść taka sytuacja, w której lekarz uzna, że żużlowiec jest w stanie bezpiecznie jechać, ale sam zawodnik wyjazdu na tor odmówi. I takie historie też polski żużel pamięta. Najpewniej Sebastianowi chodziło właśnie o tę drugą decyzję - osobisty wybór zawodnika: jadę/nie jadę. Nie ona jest jednak głównym wątkiem w tej dyskusji.

Temu, że "osłabnięcie" w drugim starcie miało coś wspólnego (mało powiedziane - było następstwem) wydarzeń z biegu wcześniejszego, nie zaprzecza w swojej wypowiedzi sam Niedźwiedź. Czy zatem wyjazd na tor niedługo potem nie stanowił zagrożenia dla zdrowia młodego żużlowca oraz jego rywali, skoro sam klub oficjalnie informuje dziś o "lekkim wstrząśnieniu mózgu" - pozostawiam do oceny każdemu z Czytelników. Ja bym wolał, żeby żużlowcy ze wstrząśnieniem mózgu pod taśmą nie stawali. Choć mam świadomość, że wielu odbiorców tego sportu odpowie tradycyjnym w takich przypadkach: "to nie sport dla panienek, przerzuć się pan na szachy". I wyszuka z pamięci kilka przykładów, kiedy pokiereszoway zawodnik nie tylko wystartował, ale zdobył ważne punkty, zyskując aplauz trybun i dozgonny szacunek fanów. Świetnie, ale wolałbym nigdy nie dostać do ręki kontrargumentu w postaci zakończenia czyjejś kariery po upadku, w którym udział wziął zawodnik mający od kilkunastu minut objawy wstrząśnienia mózgu. A szachy bardzo lubię, skądinąd.


Wielu kibiców (chyba nie będzie przesadą napisać, że większość) popiera takie zdanie i jest oburzonych decyzją o dopuszczeniu młodego żużlowca do startu po tak groźnym upadku. W podobnym tonie wypowiedział się też klubowy menadżer Niedźwiedzia. - Jeżeli otrzymałem od lekarza informację, że jest zdolny, to uznałem, że jest zdolny. Okazało się, że jest inaczej - mówił po meczu trener Adam Skórnicki. Co istotniejsze, stanowczo wypowiedział się w tej sprawie sam wiceprezes zarządzającej rozgrywkami spółki Ekstraliga.

- Decyzja podjęta w Zielonej Górze była skrajnie nieodpowiedzialna - grzmi Ryszard Kowalski cytowany przez sportowefakty.wp.pl. - Będziemy rozmawiać z GKSŻ o wprowadzeniu licencji dla lekarzy orzekających na zawodach. Być może, jeżeli sytuacje będą się powtarzać, będziemy wnioskować o pozbawianie lekarzy klubowych prawa do decydowania o niezdolności zawodnika.

Ostro, jak na przesadnie zazwyczaj dyplomatycznych włodarzy rozgrywek. Błędem byłoby jednak zakładanie, a priori, złej woli czy kombinowania jednej ze stron rywalizacji. Takie sytuacje miały miejsce, nie łudźmy się. I zazwyczaj dotyczyły zawodników ekip przyjezdnych. Tak jakoś wychodziło... Tylko w samej końcówce sezonu 2018 dwóch żużlowców (drużyn gości, a jakże) wykluczonych z zawodów przez lekarza, nie tylko protestowało słownie, ale wykonywało istną pantomimę, by udowodnić, że nic im nie dolega. Zdaje się, że w obu przypadkach nie pojechali. I w obu ich drużyny minimalnie przegrywały. Czasami jednak lekarz bez żadnego drugiego dna mógł popełnić błąd (lekarzom nie zdarzają się błędy?) lub po prostu nie mieć wystarczająco dużo czasu i możliwości, by coś niepokojącego zauważyć. Niepokojącego na tyle, aby swojemu pacjentowi (tak, w danej chwili nasz żużlowy as jest jego pacjentem) zabronić dalszej jazdy.

Dwa lata temu, przy okazji pamiętnej sytuacji z Peterem Kildemandem, wówczas zawodnikiem Unii Leszno (zdaje się, że nawet prowadzonym przez tego samego menadżera co Sebastian Niedźwiedź obecnie), a także wspominając kilka innych historii, apelowaliśmy do decydentów, żeby oddzielić wreszcie funkcję lekarza od danego klubu i miasta. Dlaczego? Bo nie wierzyliśmy, że w lidze, w której pieniędzy z roku na rok jest coraz więcej (do wygrania lub do przegrania) samoistnie znajdzie się hamulec, niechby nawet moralny, by nie chwytać się każdej możliwości i każdej drogi, z ryzykowaniem zdrowia włącznie, aby finalnie "nasze było na górze". Liczyliśmy, że już wtedy pojawi się funkcja niezależnego lekarza, nie związanego z żadnym z klubów, ani tym bardziej z miastem gospodarza meczu, którego decyzja byłaby ostateczna i niekwestionowana. Obligatoryjnie, z nakazu (niestety, inaczej się nie da). Nie jest to tak łatwe, jak się na pozór wydaje, bo tych nici ewentualnych powiązań kibice odszukać mogą wiele, ale nie jest też niemożliwe. Także finansowo. Nie przemawia argument, że to zbyt duże dodatkowe koszty. Tych meczów nie mamy aż tak wiele, nie jesteśmy brytyjską Premiership. Połowa klubów kończy sezon w sierpniu. Ani spółka Ekstraliga, ani kluby nie powinny od tego zbankrutować. A jeśli brakuje pieniędzy, to może właśnie teraz, jesienią, obiecać kuszonym gwiazdom o ułamek kwoty za podpis mniej. To w końcu dla ich dobra. Chyba zrozumieją?


Najważniejsze, że Niedźwiedziowi i jego kolegom z toru nic (arcy)groźnego się nie stało. "Seba Miś" dość już ma naznaczone operacyjnymi bruzdami ciało, w tak młodym wieku, natomiast nie powinniśmy jako środowisko zbiorowo westchnąć w poczuciu ulgi, że tym razem się udało. Przeciwnie, powinniśmy potraktować tę sytuację jako przyczynek do poważnej, konstruktywnej dyskusji. To naprawdę ostatni dzwonek, by sytuację lekarzy w żużlu i dopuszczania zawodników do startów omówić i rozważnie uregulować. Nie po tragedii, a teraz. Pora sprzyja. Zostało kilka meczów, kilka turniejów i pędzący ekspres pod nazwą "speedway" wyhamuje. Do roboty, panowie działacze. Nasz głos znacie.


Jakub Horbaczewski

Korzystanie z linków socialshare lub dodanie komentarza na stronie jednoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych podanych podczas kontaktu email zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Podanie danych jest dobrowolne. Administratorem podanych przez Pana/Panią danych osobowych jest właściciel strony Jakub Horbaczewski . Pana/Pani dane będą przetwarzane w celach związanych z udzieleniem odpowiedzi, przedstawieniem oferty usług oraz w celach statystycznych zgodnie z polityką prywatności. Przysługuje Panu/Pani prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

KołodziejJanuszNie ma się co tłumaczyć. Dziś nie błyszczałem. Trochę mam problem na takich mniejszych torach.

Janusz Kołodziej po GP Polski (dzień później w lidze zdobył płatny komplet w Częstochowie)

NAJBLIŻSZE ZAWODY W TV

 PGE Ekstraliga 2019
1. Fogo Unia Leszno 5
10
+66
2. Stelmet Falubaz Zielona Góra 5 8 +36
3. forBET Włókniarz 5 6 -2
4. MrGARDEN GKM Grudziądz 4 4 +4
5. truly.work Stal Gorzów 5 4 -10
6. Betard Sparta Wrocław 5 4 0
7. Speed Car Motor Lublin 5 2 -42
8. Get Well Toruń 4 0 -52
 Nice PLŻ 2019
1. PGG ROW Rybnik  5  8 +56
2. Arged Malesa TŻ Ostrovia  5 6 +18
3. Unia Tarnów  5 6 +8
4. Zdunek Wybrzeże Gdańsk  5 4 -26
5. Car Gwarant Start  4 4 -13
6. Orzeł Łódź  5 4 -4
7. Lokomotiv Daugavpils  5 2 -39
2. Liga Żużlowa 2019
1. Wilki Krosno  4 6 +38
2. OK Bedmet Kolejarz Opole  5 6 +27
3. ZOOLeszcz Polonia Bydgoszcz  4 5 -4
4. Power Duck Iveston PSŻ  3 4 +44
5. Euro Finannce Polonia Piła  3 2 -52
6. Stainer Unia Kolejarz Rawicz  4 1 -37
7. Speedway Wanda Kraków
 1 0 -16
 Klasyfikacja Grand Prix 2019 (po 1 z 11 rund)
1. flaga Polski Patryk Dudek
16
2.  flaga Szwecji Fredrik Lindgren
15
3. flaga Danii Niels Kristian Iversen 14
4. flaga Danii Leon Madsen
13
5. flaga Polski Bartosz Zmarzlik
10
6. flaga Szwecji Antonio Lindbaeck
10
7. flaga UK Rober Lambert
8
8. SVK Martin Vaculík 7
9. flaga Słowenii Matej Žagar 7
10. flaga UK Tai Woffinden 6
11. flaga Rosji Emil Sajfutdinow 6
12. flaga Australii Jason Doyle 5
13. flaga Rosji Artiom Łaguta 4
14. flaga Polski Janusz Kołodziej
4
15.  flaga Australii Max Fricke 3
16. flaga Polski Maciej Janowski
0

PARTNERZY

kibic-zuzla logozuzlowefotki-logo
WszystkoCzarne blog

Pomóż kontuzjowanym

KamilCieślar
DW43