PokredzieBannerDlugi

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Pozostaje tylko przeprosić kibiców i wszystkich, którzy nas wspierają. Ale nie będziemy się poddawać, mogę to obiecać. To kwestia ustawień, gospodarze odjeżdżali nam przez cały mecz

Martin Vaculík po klęsce 31:59 we Wrocławiu

Kołodziej-Hampel-polfinal2013Chyba nie wypada nawet porównywać obu niedzielnych półfinałów, bo o ile rozgrywka pomiędzy Włókniarzem i Unibaksem zawierała wszystko, od kontrowersyjnych decyzji sędziowskich rozpoczynając, a na dramatycznej końcówce i świetnych akcjach na torze kończąc, to spotkanie w Zielonej Górze było raczej smutną koniecznością, bo postawa niektórych zawodników pozostawiała dużo do życzenia i wręcz nie przystawała do tego etapu rozgrywek.

 


Najwyraźniej nawierzchnia przygotowana przez zielonogórzan była nie tyle zaskoczeniem dla rywali, co wejściem w świat ekstremalnej przyczepności, który tarnowianie znali chyba tylko z opowiadań. Chociaż nie wszyscy, bo Janusz Kołodziej, mający za sobą twardą leszczyńską szkołę, na tym torze radził sobie świetnie. Pozostali, pomimo całkiem przyzwoitych startów, jechali przede wszystkim tak, aby dojechać do mety, nie podejmując właściwie prób poprawienia swojej pozycji. Co więcej, specjalnie nie przeszkadzali także gospodarzom w wyprzedzaniu. Nie wiem jak się czuli kibice z Tarnowa, których kilkudziesięciu przyjechało do Winnego Grodu, ale według mnie nie ma chyba gorszej rzeczy dla fana, niż patrzeć jak jego drużyna przechodzi obok meczu. I to niezależnie od warunków panujących na torze.

Obserwując mecz z wysokości trybun nie widziałem, żeby ta niewątpliwie przyczepna nawierzchnia była jakoś szczególnie niebezpieczna. Poza jedną koleiną na pierwszym łuku, która bardziej przeszkadzała gospodarzom (podobna sytuacja miała miejsce w Tarnowie, gdzie nikt nie widział w tym problemu) całość była równa i jednolita. Co prawda organizatorzy przesadzili trochę z ilością wody, szczególnie na pierwszym łuku, ale podczas wyścigów motocykle nie skakały, a żużlowcy jechali płynnie. W środę (trzy dni po meczu - dop. red.) okazało się, że - wbrew temu, co padło podczas relacji telewizyjnej - decyzja jury w sprawie toru była jednogłośna, jednak ocena zaledwie dostateczna, co skutkować będzie odpowiednią karą finansową. Mimo wszystko nie rozumiem wypowiedzi Marka Cieślaka, który podczas konferencji prasowej po meczu twierdził, że cieszy się z faktu, iż jego zawodnicy cało dojechali do końca. Reszty kazał się domyślać, argumentując to karami finansowymi. Ciekawe, bo tydzień wcześniej Grzegorz Dzikowski wprost mówił, że arbiter był stronniczy i na razie żadnej kary nie otrzymał.

Tor był jednym z powodów słabej postawy gości, ale na pewno nie jedynym i nie najważniejszym. „Jaskółki” przegrały awans do finału na kilku frontach. Już pierwsze spotkanie pokazało, że mocno szwankuje tam motywacja i rewanż tylko to potwierdził. To ogromna porażka Marka Cieślaka, którego siła polegała do tej pory właśnie na umiejętności odpowiedniego nastawienia swoich zawodników do meczu i stworzenia odpowiedniej atmosfery w drużynie. Fakt, że goście odnieśli tylko jedno indywidualne zwycięstwo mówi chyba wszystko. Pozostaje pytanie: czy tarnowianom zależało w ogóle na finale, bo obserwując ich postawę, miałem w tym zakresie spore wątpliwości. Strasznie się rozpisałem o rywalach Falubazu, ale przyznam, że jestem mocno rozczarowany ich postawą, bo jako kibic mam prawo oczekiwać, że po kilkunastu tygodniach oglądania meczów o nic, wreszcie będę świadkiem prawdziwego pojedynku na przynajmniej przyzwoitym poziomie. A przecież gospodarze, choć na trasie byli szybcy, wcale nie błyszczeli jakoś wybitnie wyjściami spod taśmy, do tego mieli dziury w składzie, nijak nie potrafili jechać parą i gdyby tarnowianom udało się dowieźć do mety połowę utraconych na trasie pozycji, to kwestia awansu do finału byłaby otwarta do końca. Dlatego przyznam, że niezrozumiałe są dla mnie słowa menadżera gości, który w składzie ma przecież doświadczonych zawodników startujących regularnie w Szwecji i Anglii, gdzie tory są bardziej grząskie i nikt tam wielkich pretensji nie zgłasza. Tym bardziej, że, tak jak napisałem wcześniej, motocykle jechały po tej nawierzchni gładko, a zawodnicy nie musieli jakoś szczególnie opanowywać swoich wierzgających rumaków.

Ostatnio napisałem, że Jonas Davidsson zdobędzie 6 punktów. Starty miał całkiem przyzwoite, ale w sumie na stosunkowo pełnym gazie przejechał... dwa okrążenia toru. Skutkiem tego startu jest wystawienie do składu na mecz w Toruniu Adriana Gomólskiego, który akurat tam miał szansę się zaprezentować. Gorzej na pewno nie będzie, bo się nie da. Ciekawe który z tej dwójki pojedzie w rewanżu. Być może wykorzystane zostanie inne rozwiązanie. Za kilka dni będziemy nieco mądrzejsi w tym temacie. A problem jest całkiem spory, bo dziury mogą być decydującym argumentem na niekorzyść obu drużyn. Liderzy Falubazu tym razem trafią na dużo trudniejszych rywali, a wiadomo, że nie da się wygrać meczu, gdy przy stratach tych najlepszych, ci słabsi nie dokładają oczekiwanego dorobku.

Wracając jeszcze do półfinału rozegranego w Częstochowie, to dzięki defektowi Runego Holty Speedway Ekstraliga uniknęła kolejnej wielkiej kompromitacji i można było zgodnie z regulaminem zweryfikować wynik, odejmując trzy punkty Artura Czai z XIV biegu. Nie wiem na jakiej podstawie sędzia Marek Wojaczek wespół z Leszkiem Demskim podjęli decyzję, bo art. 721 Regulaminu Drużynowych Mistrzostw Polski, ust. 5. mówi wyraźnie: Zgłaszając do XIV lub XV biegu zawodnika rezerwy zwykłej lub taktycznej, kierownik drużyny musi podać w czyim zastępstwie jest stosowana rezerwa. Można mówić o duchu sportu, ale niestety, regulamin ma tutaj pierwszeństwo. Nie chodzi mi o to, że Artur w ogóle w tym biegu nie mógł jechać, ale o argumentację, która była niezgodna z przepisami. Jeśli wynik został zweryfikowany, to panowie arbitrzy powinni chyba otrzymać przynajmniej ostrzeżenie, skoro pozwolili na zastosowanie rezerwy za "puste pole" w pierwszym biegu nominowanym.

Dzięki złośliwości rzeczy martwych wiadomo już na pewno, że w finale spotkamy się z Unibaksem. Ciekawe czy kibice będą mogli wejść na nową trybunę? A może znów pojawi się pomysł, aby miasto z kieszeni podatników miało wypłacać odszkodowanie? Przyznam, że to dziwna sytuacja, gdy właściciel stadionu ma płacić za to, że wynajmuje swoją własność. Najdziwniejsze było jednak to, że mimo wszystko siedzieli tam kibice (w tym także dzieci) oraz ludzie z szalikami Falubazu. Można się zastanawiać czy mogli tam być, skoro trybuna nie została odebrana. Na nowej trybunie znajdowało się także studio nSport, które zasłaniało widok kibicom siedzącym w sektorze K10. Tych niedociągnięć organizacyjnych było tym razem więcej (problemy z prądem, kiepskie nagłośnienie, kłopoty z monitoringiem), więc przed wielkim finałem w klubie będzie sporo pracy, aby nie dopuścić do powtórki sytuacji, którym można było zapobiec.

Teraz wypada sobie życzyć, aby wielki finał był także wielkim świętem żużla, aby wygrał rzeczywiście lepszy, aby tory były przygotowane zgodnie ze sztuką. A w międzyczasie może wreszcie odbędą się jakieś zawody młodzieżowe i kibice będą mieli okazję zobaczyć czworo nowych żużlowców Stelmetu Falubazu.

Korzystanie z linków socialshare lub dodanie komentarza na stronie jednoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych podanych podczas kontaktu email zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Podanie danych jest dobrowolne. Administratorem podanych przez Pana/Panią danych osobowych jest właściciel strony Jakub Horbaczewski . Pana/Pani dane będą przetwarzane w celach związanych z udzieleniem odpowiedzi, przedstawieniem oferty usług oraz w celach statystycznych zgodnie z polityką prywatności. Przysługuje Panu/Pani prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

KALENDARIUM

POWIEDZIELI

Pozostaje tylko przeprosić kibiców i wszystkich, którzy nas wspierają. Ale nie będziemy się poddawać, mogę to obiecać. To kwestia ustawień, gospodarze odjeżdżali nam przez cały mecz

Martin Vaculík po klęsce 31:59 we Wrocławiu

Odwiedź nasze social media

fb ikonkaX ikonkaInstagram ikonka

Typer - zmierz się z najlepszymi!

NAJBLIŻSZE ZAWODY W TV

 PGE Ekstraliga 2026
1. BETARD Sparta Wrocław   12
 23  +94
2. PRES Grupa Deweloperska   12
 22  +115
3. FOGO Unia Leszno   12
 20  +80
4. ORLEN OIL Motor Lublin   12
 17  +65
5. BAYERSYSTEM GKM   12  14  +5
6. GEZET Stal Gorzów   12  13  +1
7. STELMET Falubaz   12  7 -104
8. KRONO-PLAST Włókniarz   12  0 -256
 Metalkas 2.Ekstraliga 2026
1. Abramczyk Polonia Bdg.
  13  32  +253
2. H.Skrzydlewska Orzeł   13  17  -44
3. Hunters PSŻ Poznań   13  17  -11
4. Dakar Development Stal   13  17  +5
5. Innpro ROW Rybnik   13  16  +41
6. Polonia Piła   13  11  -149
7. Cellfast Wilki Krosno   13  10  -30
8. Moonfin Magnus Ostrów   13  8  -65
Krajowa Liga Żużlowa 2026
1. Wybrzeże Gdańsk
  12   25 +135
2. Trans MF Landshut Devils
  12
  21 +67
3. Ultrapur Omega Gniezno
  12
  18  +18
4. OK Kolejarz Opole   12
  14 -11
5. Lokomotiv Daugavpils   12
  13 -8
6. Speedway Kraków   12   8 -71
7. Śląsk Świętochłowice   12   6
-130

Klasyfikacja SGP 2026 (po 8/10 rund)

1.  Bartosz Zmarzlik
129
2.  Brady Kurtz
125
3.  Robert Lambert
119
4.  Michael Jepsen Jensen 88
5.  Patryk Dudek 81
6.  Kacper Woryna 78
7.  Leon Madsen
72
8.  Max Fricke 71
9.  Andžejs Ļebedevs
60
10.  Jason Doyle
59
11.  Anders Thomsen 55
12.  Jack Holder 55
13.  Jan Kvěch
52
14.  Dominik Kubera 31
15.  Nazar Parnicki 20
16.  Daniel Bewley
18

PARTNERZY

kibic-zuzla logo